pon, 28 lipca 2014

Gdy dziecko mówi "nie", czyli o buncie dwulatka

Ze mną jak z dzieckiem. Blog Moniki Mazur
Gdy dziecko mówi "nie", czyli o buncie dwulatka Mindaugas Danys

Takie sytuacje bardzo często można zaobserwować na placach zabaw albo w sklepach. Dziecko chce, by mama kupiła zabawkę, albo nie chce jeszcze wracać do domu. Buntuje się i używa swoich najsilniejszych argumentów. Najczęściej kończy się tak, że kładzie się na ziemi i drze wniebogłosy. Tak wygląda zwykle bunt dwulatka.... a potem trzylatka, czterolatka i tak pewnie do 18 roku życia.

 

 

Postanowiłam się na ten moment dobrze przygotować, choć czasami zaczynam podejrzewać, że u nas osławiony bunt dwulatka już się zaczął, jakieś pół roku za wcześnie. Choć niestety-jak usłyszałam od bardziej doświadczonych mam-tak się często wydaje, a potem okres buntu i tak przychodzi o czasie i to ze zdwojoną siłą. Na razie, gdy córka nie ma ochoty jeść obiadu, nie chce zmienić pieluszki albo się przebrać potrafi głośno powiedzieć "nie" i niestety najczęściej stawia na swoim. Wiem, mało wychowawcze, ale ja naprawdę nie lubię, gdy płacze. A ona to wykorzystuje i wyznacza granice.

 

Bo właśnie na tym polega ów bunt dwulatka. Dziecko zaczyna rozumieć, że jest niezależnym człowiekiem i chce o sobie decydować, jakkolwiek poważnie to brzmi. Płacząc, tupiąc i robiąc awantury sprawdza, na ile może sobie pozwolić. To zupełnie normalne, bo to po prostu ważny etap rozwoju.

Jak to przetrwać? Specjaliści radzą, by po prostu uświadomić sobie, że dziecko nie buntuje się na złość rodzicom, wcale nie chce nam dokuczyć, ono po prostu w ten sposób uczy się życia. Ale wiem, nie jest to łatwe, szczególnie gdy okres buntu staje się stanem permanentnym i dla zasady dziecko wciąż mówi "nie". Trzeba to jakoś wytrzymać, przecież wiecznie tak nie będzie....mam nadzieję.

 

Podobno polityka miłości jest najskuteczniejsza. Dziecko krzyczy, czasem nawet w złości mówi nam coś niemiłego, a my na to, a ja cię bardzo kocham, synku albo córeczko. I mały krzykacz nie ma wyjścia, musi zmięknąć.

 

Napiszcie proszę drodzy rodzice, czy rzeczywiście okres buntu w życiu dziecka jest nieunikniony? Doświadczyliście już tego? I jakie macie sposoby, by ten trudny czas przetrwać? Czekam na komentarze z dziecięcymi koszulkami Radia Gdańsk.

Komentarze   

-1 # Ewelina 2014-07-31 14:09
To może ja opowiem jak wygląda bunt dwulatka w jednej z gorszych postaci. Moja Zuzia (2,5 roku) zawsze była grzeczna. Bunt nieśmiało zaczął się około 2 miesiące temu w postaci sporadycznych histerii. Od tygodnia natomiast histerie z leżeniem na podłodze, kopaniem nas i wszystkiego naokoło, wrzaskiem demonicznym wręcz zdarzają się od kilku do kilkunastu razy dziennie i każdy taki atak trwa długo. Żadne z metod opisanych we wcześniejszych komentarzach nie skutkują. Przeczekanie jej złości nie do końca jest możliwe gdyż rzuca się z całej siły na głowę do tyłu, przytrzymanie żeby nie kopała potęguje furię. Gdy się uspokaja tłumaczymy, a ona sama wyjaśnia co zrobiła źle. Próbujemy unikać potencjalnie drażniących sytuacji ale w naszym przypadku jest o tyle trudno, że Zuzia nie buntuje się przeciw nakazom, zakazom i wszystkim typowym dla takich dzieci rzeczom. Ona buntuje się z sobie tylko wiadomych powodów typu: mama wyszła do kuchni, tata pomalował kawałek obrazka o co sama prosiła.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
+1 # Baba Jula 2014-07-28 13:47
Bunt dwulatka jest najsłodszym z buntów. Rodzi się świadomość małego człowieka. Często tłumaczenie podczas ataku histerii nic nie pomoże, ponieważ dziecko nas nie słyszy. Moim najlepszym sposobem jest odwrócenie uwagi- zobacz to...Na częste odpowiedzi "nie" mówię po prostu - tak. Np.on-ta zupka jest be, odpowiadam, że jest bardzo dobra, ładny ma kolor, no i tyle witaminek, które dzieci b.lubią. Jakoś zjada. Ale też dziecko często nie chce jeść. Wtedy najlepszą metodą jest mówienie, a mówieniem zainteresowanie czymś. Np. co zobaczymy na spacerku, albo co było na spacerku. Gdy i to nie pomaga, wtedy do rączki wkładam jakiś ciekawy przedmiot. Wiem, że w końcu ten zapas się skończy, ale od czego jest nasza wyobraźnia. Dzieci dorastając ciekawe są całego świata, no wszystkiego muszą popróbować,nawe t naszej wytrzymałości. Delikatna perswazja wtedy działa cuda. A my nie " łamiemy " małych kręgosłupów :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
+1 # Monika 2014-07-28 15:21
Odwracanie uwagi też stosujemy. Pozdrawiam
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Beata 2014-07-28 12:54
Córka ma 22 miesiące i pół roku temu myślałam, że przechodzi ten bunt.A to był tylko przedsmak.Córka ma silną osobowość,bo jej bunt przekracza granice,które trudno mi zaakceptować,al e staram się.Zdarza się,że potrafi uderzyć rączką nie bacząc na to,że akurat ma ostre narzędzie w ręku,które próbuję jej odebrać, potrafi kopnąć,gdy próbuję ubrać jej buciki, krzyczy, gdy nie dostanie do rączki kremu , który potrafi próbuje zjeść.Tak jak kiedyś pozwalała sobie umyć ząbki,tak teraz zaciska zęby i nie ma rady.Odpuszczam , bo na siłę jej szczoteczki nie włożę do ust.U nas niestety działa jeden sposób.Gdy córka krzyczy,rzuca się na podłogę siadam spokojnie blisko niej,nie patrzę na nią i nic nie mówię.Po chwili zauważa,że jej krzyk nie robi na mnie wrażenia, uspokaja się i chyba jest tym lekko zdziwiona. Dopiero wtedy zaczynam jej tłumaczyć, co mi się nie podobało w jej zachowaniu,pote m ją przytulam.Ile czasu to będzie działać, nie wiem.Narazie tak sobie radzimy z pokazywaniem dziecku granic:)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Monika 2014-07-28 15:20
Też myślę, że u nas to dopiero przedsmak. Zapamiętam Pani sposób. Pozdrawiam.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Beata 2014-07-28 13:04
Niestety ataki histerii czasem są dość długie. Obawiam się, że wkrótce może być nieco gorzej. Córce zdarza się krzyczeć z 5 minut, potem się uspokaja, a kiedy próbuję z nią rozmawiać atak histerii znowu się zaczyna. Ale staram się być konsekwentna. Niestety raz miałam sytuację, że córka wpadła w straszliwe spazmy graniczące z trudnością ze złapaniem oddechu, tylko dlatego, że chciała iść spać w butach a jej nie pozwoliłam. Wtedy od razu zareagowałam - wzięłam ją na ręce, nosiłam, przytulałam, próbowałam odwracać uwagę. Poszłyśmy ostatecznie na kompromis - zasnęła w kapciach :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Marta - mama Zosi 2014-07-28 12:34
Oczywiście cały czas jesteśmy w pobliżu, aby nie dać dziecku komunikatu, że jego złość i frustracja spotyka się z naszą kompletną ignorancją:) Pozdrawiam wszsytkich rodziców życzac sobie i Wam duuuużo cierpliwości:)












złość i frustracja
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Marta - Mama Zosi 2014-07-28 12:28
U nas jedną z metod która prawie zawsze się sprawdza jest wytłumaczenie córce, dlaczego nie może robić/wziąć/baw ić się etc. i przeczekanie jej złości przy równoczesnym zapewnieniu że ma do niej prawo. Nie odzywamy się przez chwilkę, jesteśmy spokojni, a przynajmniej się staramy:) Gdy Zosia widzi że histerią nic nie wskóra - uspokaja się:)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Monika 2014-07-28 15:18
Tłumaczenie najważniejsze. Pani Marto, zapraszam do Radia Gdańsk po koszulkę dla Zosi:)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież